Artur Grabias

– Enthusiastic Explorer –

Rower znów zabierzemy do pociągu – Rzeczniczka Prasowa PKP Intercity

Niespełna miesiąc temu w mediach pojawiły się informacje o zmianach w regulaminie PKP Intercity, które znacząco ograniczały możliwości przewozu rowerów koleją: nowe przepisy m.in. zabraniały wsiadania z rowerem do składu, który nie posiada wyznaczonych miejsc dla rowerów, czyli w praktyce… uniemożliwiały podróżowanie z rowerem większością pociągów (szczegóły). PKP Intercity tłumaczyła te zmiany „dbałością o wygodę wszystkich pasażerów”, którym – jeśli dobrze rozumiem – rowery przewożone zwykle na końcu ostatniego wagonu zdaniem przewoźnika znacząco przeszkadzały. Często jeździłem pociągiem z rowerem i nigdy nie spotkałem się z narzekaniem innych pasażerów, więc trudno mi było zrozumieć argument PKP IC i pod wpływem chwili wysłałem do przewoźnika maila opisującego moje niezadowolenie, a autokarową konkurencję zacząłem przekonywać do zakupu przyczepek rowerowych. Pierwsza odpowiedź od przewoźnika niestety tylko potwierdziła planowane zmiany. Tymczasem minął niespełna miesiąc i okazuje się, że chyba nie tylko ja poinformowałem PKP IC co myślę o ich pomysłach, bo ku mojemu zaskoczeniu dziś dostałem od Rzeczniczki Prasowej PKP Intercity wiadomość, na końcu której znalazła się bardzo interesująca informacja:

zmiany_w_PKP_IC

Pełną treść odpowiedzi można znaleźć tutaj, a co do jej znaczenia, to może nie jest to całkowite odwołanie zmian odbierających prawa rowerzystom, ale i tak mnie cieszy, bo:

a) jest to uznanie nas – rowerzystów – jako liczących się klientów
b) może oznaczać, że społeczność miłośników rowerów jest już tak duża, że jest w stanie skłonić do rozmów nawet duże korporacje
c) lepiej ciasno i z rowerem, niż bez niego ;-))

Pozdrawiam słonecznie. Do zobaczenia na końcu ostatniego wagonu! ;-)
Art

Lublin – Zakopane – Praga

Na początku sierpnia 2009 r. razem ze Zbyszkiem i Sławkiem wybraliśmy się z Lublina do Zakopanego. Już na miejscu dołączyła do nas Angelika. Niestety tuż po przyjeździe okazało się, że pogoda – delikatnie mówiąc – nie rozpieszcza nas. Leje. Prognoza na najbliższe dni nie przedstawiała nawet jednego promyka słońca (kto by tam sprawdzał to przed wyjazdem). Nie byliśmy przygotowani na bieganie po Tatrach w takich warunkach, zwłaszcza, że Sławek zgrywał twardziela biorąc ze sobą tylko adidasy i… klapki. Siedząc w barze myśleliśmy, że kolejne dni spędzimy na oglądaniu gór „w cywilu”, czyli w telewizorze lub w najlepszym wypadku z poziomu uliczek Zakopanego.
(wybaczcie obciachowe podpisy na zdjęciach z adresem starej strony, nie mogłem znaleźć oryginalnych plików :-) )

fot. arturgrabias.com

Zakopane

Zakopane

Siedzenie w barze przy piwie nie było szczytem naszych wyjazdowych marzeń, za to najwyraźniej pozytywnie wpływało na kreatywność, bo wpadliśmy na pomysł wyjazdu do… czeskiej Pragi. Bo „przecież to tak blisko” i „skoro już jesteśmy w Zako…”.  Szybko sprawdziliśmy możliwe opcje dotarcia na miejsce przy ograniczonym budżecie i na spontaniczną wycieczkę namówiliśmy jeszcze Dominikę, z którą spotkaliśmy się w Krakowie. Z dawnej stolicy przejechaliśmy rozklekotanym busem do Cieszyna, w którym przekroczyliśmy granicę z Czechami.

Cieszyn

Stamtąd czekała nas podróż pociągiem wprost  do Pragi. Wcześniej dziwni ludzie i podejrzany klimat na dworcu nocą, gdzie najzwyczajniej w świecie bałem się wyciągnąć aparat i do męczenia współtowarzyszy pstrykaniem wróciłem dopiero w pociągu, w którym Domczaska i Sławek próbowali spać, podczas gdy Zbyszek i Angelika tradycyjnie już wygłupiali się.

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

Gdy dotarliśmy na miejsce, zmęczeni podróżą zaczęliśmy wojaże po Pradze w poszukiwaniu noclegu. Nie pamiętam już czy nie udało nam się nic znaleźć czy może z innych przyczyn zrezygnowaliśmy z zostania na noc w stolicy Czech. Pamiętam za to włóczęgę zupełnie po omacku po mieście, w której nie towarzyszył nam Sławek, bo biedaczek zatruł się jakąś kupioną po drodze konserwą. A Zbyszek ostrzegał: kupuj rybę, a nie świnię! ;-)

fot. arturgrabias.com

Praga

Praga - Alfons Mucha, Salvador Dali

Praga

Praga

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

Praga

Praga

fot. arturgrabias.com

Praga

Praga

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

Praga

Pociąg powrotny mieliśmy ok. 2 w nocy. Wykończeni byliśmy na praskim dworcu już ok. 23:00 i marzyliśmy, a przynajmniej niektórzy z nas o własnym łóżku i spokojnym śnie. Tymczasem ok. północy ku naszemu zaskoczeniu wyproszono nas z dworca ze względu na przerwę techniczną, więc razem z innymi podróżnymi, a także miejscowymi bezdomnymi rozbiliśmy się na trawniku przed dworcem drzemiąc na zmianę i co jakiś czas czując unoszący się w powietrzu zapach palonej marihuany, przez który można byłoby pomyśleć, że trafiliśmy do zupełnie innego miasta europejskiego… :-)

Dworzec w Pradze

Wyjeżdżając obiecywałem sobie, że wrócę do tego pięknego miasta, ale wtedy będę już znacznie lepiej zorganizowany. Może już czas spełnić tę obietnicę?