Artur Grabias

– Enthusiastic Explorer –

Król bankowości internetowej powrócił – nowy mBank

Choć przywitał posypanym ekranem logowania:

nowy mbank

to jednak drobiazg (wyczyszczenie cache, czyli kombinacja klawiszy CTRL + R pomogło) i potem było już tylko dobrze. Nowy serwis transakcyjny mBanku, który został dziś udostępniony zdecydowanie „daje radę”. Jest prosty, intuicyjny, ergonomiczny, a mimo to naprawdę szybki (!). Wprowadza kilka bardzo użytecznych drobiazgów, np. darmowe potwierdzenia e-mail czy logowanie za pośrednictwem nazwy użytkownika. Jest też kilka większych funkcji, które dopiero odkrywam, ale już na pierwszy rzut oka wydają się przydatne – np. przekazywanie przelewów bez znajomości numeru konta bankowego odbiorcy (!) czy narzędzie do zarządzania domowym budżetem w oparciu o planowane wydatki. W nowym serwisie oczywiście nie zabrakło mechanizmów grywalizacji, które są nienachalne i wierzę, że mogą spełnić swoją rolę. Moim zdaniem najważniejszą jednak cechą wyróżniającą nowy mBank jest to, że ten serwis naprawdę działa i to działa bez zarzutu – w przeciwieństwie do bezpośredniej konkurencji, która w ubiegłym roku wypuściła nowoczesny, ale niedopracowany produkt, w którym do dziś nie wszystko funkcjonuje prawidłowo.

Nowy mBank ma jeszcze jedną ważną zaletę: jest… po prostu śliczny :-) Otrzymał ładny design zgodny z bardzo udaną, nową komunikacją wizualną marki i ma się miłe wrażenie, że wszystko tu pływa – od chwili zalogowania korzystanie z serwisu zdecydowanie sprawia przyjemność.

mbank.2png

Do mBanku mam duży sentyment, bo był nie tylko pierwszym internetowym bankiem w Polsce, ale także moim pierwszym bankiem w ogóle :) Nie będę się jednak rozwodził o moim postrzeganiu marki, bo to temat na osobny wpis, a ten dotyczy tylko nowego serwisu transakcyjnego. Ten, od kilku lat był w stagnacji i w ubiegłym roku dał się mocno wyprzedzić konkurencji. Po pierwszych testach stwierdzam jednak, że mBank nie tylko odrobił pracę domową i nadrobił zaległości, ale wyszedł przed szereg i znowu wyraźnie wyprzedził pozostałych.

Otto Blau, czyli spełnienie rowerowego marzenia

Więcej niż 100 maili, ponad 700 wiadomości czatu na Facebooku, kilkadziesiąt wiadomości SMS i kilka MMS, tylko 2 spotkania, wiele godzin spędzonych na Allegro i grupach dyskusyjnych, mnóstwo dylematów, przez które po nocach śnił mi się rower i kilka burzliwych dyskusji. Po 44 dniach od rozpoczęcia współpracy z Buacchini biciclette, nieziemsko szczęśliwy mogę pokazać Wam efekty naszej pracy – spełnienie mojego rowerowego marzenia, czyli retro złożone od podstaw z wyjątkową dbałością o każdy element. Poznajcie Otto. Otto Blau:

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

arturgrabias.com

Moim nieskromnym zdaniem to obecnie jeden z najładniejszych rowerów w stolicy :-)

  • szczegóły techniczne roweru można znaleźć tutaj,
  • opis procesu budowy – tutaj,
  • jeszcze więcej zdjęć tutaj,
  • a najbardziej aktualne pod tagiem #OttoBlau na Instagramie

Jestem szalenie zadowolony z efektów i naprawdę nie mogę się zdecydować czy bardziej lubię nim jeździć, czy na niego patrzeć ;-)

update 1 lipca 2013:

W konkursie zorganizowanym przez Natalię Hatalską, w którym zadaniem było „przedstawienie jednego dowolnego designerskiego przedmiotu (produktu) związanego z latem”, Otto Blau zdobył nagrodę w postaci karnetu na Heineken Open’er Festival. Cieszę się ogromnie!

fot. holstee.com

fot. holstee.com

Tymczasem w tempie ekspresowym zabieram się za przygotowania do wyjazdu i sprawdzam jak działają w praktyce obietnice PKP odnośnie przewożenia rowerów. Do zobaczenia na Open’erze!

Update 12 marca 2017 r.:

Po blisko czterech, fenomenalnych latach okazało się, że rama Otto Blau jest pęknięta i nadaje się już tylko do powieszenia na ścianie. Szczegóły tutaj.