Ciekawostka: na kanale znanego youtubera, jeszcze we wrześniu (2017) będzie streaming z próby samodzielnego naprawienia pękniętego ekranu w S8, co wymaga m.in. podgrzania elementów urządzenia do ponad 100°C. Jeśli chcecie to zobaczyć to dodajcie kanał Handy do obserwowanych na YT :)

Co rusz trafiały do mnie hiper-pozytywne opinie o Samsungu Galaxy S8. Ponoć to obecnie najlepszy dostępny na polskim rynku smartfon z Androidem, jego aparat przebija nawet iPhone’a 7, a Android 7.0 jest znacznie lepszy od Androida 4.3, na którym zakończyłem swoją przygodę z tym systemem.

Prawie nowy Samsung Galaxy S8, ideał + etui MUJJO

Nieco podekscytowany zamówiłem Galaxy S8 Midnight Black i pierwsze wrażenia miałem bardzo dobre. Design telefonu jest naprawdę ładny. Przekonany, że zostanie ze mną dłużej kupiłem do niego równie eleganckie etui Mujjo i uruchomiłem system.

Następne wrażenie – płynność działania systemu jest super! Trudno się dziwić, bo iPhone 6, którego do tej pory używałem ma ponad 3 lata, tylko 1 GB RAMu i procesor 1,4 GHz, a S8 to aż 4 GB oraz taktowanie 2,3 GHz. Świadomość, że jeśli telefon wpadnie do wanny czy że bez obaw będę mógł korzystać z niego w deszczu – też wzmacniały moje poczucie „dobrego wyboru”.

Od pierwszych wrażeń minął ponad tydzień i odetchnąłem z ulgą wracając do przestarzałego już iPhone’a 6.

 

Oto 10 małych grzechów głównych Galaxy S8, przez które z ulgą wróciłem do przestarzałego iPhone’a 6.

1. Czytnik linii papilarnych umiejscowiony zaraz obok aparatu

Totalne nieporozumienie. Dużo już zostało powiedziane w tym temacie, więc nie będę wtórował i napiszę jedynie, że dawno nic mnie tak bardzo nie poirytowało, jak systemowy komunikat Samsunga przypominający, abym „dbał o czystość aparatu”, który brudził się właśnie przez to, że próbując użyć czytnika linii papilarnych dotykałem soczewki.

2. Zbędny przycisk fizyczny Bigsby

Mogę sobie tylko próbować wyobrazić jak bardzo ktoś w Samsungu naciskał na dodanie tego przycisku. Bez instalacji dodatkowego softu nie można go programować, a mi często zdarzało się przypadkowo wciskać. Tymczasem funkcja jest po prostu zbędna i przez swoje wyeksponowanie – irytująca.

3. Domyślnie włączone przekłamanie kolorów zdjęć i filmów

Pierwsza myśl podczas przeglądania zdjęć czy filmów to „- Wow! Jakie żywe kolory ma wyświetlacz! Jaki kontrast!”.

– Nope.

Wszystkie zdjęcia i filmy, które odtwarzamy mają „podbite” kolory i kontrast, co znaczy, że gdy oglądacie zdjęcia znajomych na Instagramie to widzicie je nie tak, jak chcieli autorzy, ale z nałożonym dodatkowym filtrem. Każdy, kogo interesuje fotografia uzna, że to słabo, bardzo słabo. Na szczęście można to wyłączyć.

fot. http://www.androidauthority.com/samsung-galaxy-s8-red-tint-fix-768219/

 

4. Śmieci od producenta

Już pierwszego dnia usunąłem oprogramowanie operatora i wgrałem oryginalne Samsunga, aby pozbyć się „śmieci”, czyli zbędnego softu i wizualizacji operatora. Niestety, nawet po tej operacji pozostał soft Samsunga – podobnie, jak w przypadku softu od operatora – w większości zbędny i robiący bałagan. Jest kilka fajnych funkcji, np. odblokowywanie smartfona skanerem tęczówek czy korekta dźwięku dostosowana do naszego słuchu i jakości słuchawek, ale większość jest zbędna.

5. Dublowanie funkcji Androida

Niektóre domyślnie zainstalowane aplikacje dublowały się funkcjami. Chyba. Nawet po paru dniach nie udało mi się tego do końca rozgryźć. Zmiany wyglądu systemu mogłem dokonywać z androidowego menu ustawień oraz przez aplikację od Samsunga. I to nie było to samo. Użycie obu sprawiało, że niektóre wizualizacje były z jednej aplikacji, a inne z ustawień.

6. Mnogość i nieintuicyjność ustawień

Czy wiecie jak w Androidzie w S8 włącza się bardzo przydatną funkcję rozmów przez WiFi? – Nie, nie wchodzi się w ustawienia systemu i nie szuka się ustawień połączeń. W ustawieniach WiFi też nie ma. Trzeba wejść w aplikację do wykonywania połączeń i tam zmienić ustawienia.
Wydawać by się mogło, że ogromne możliwości konfiguracji to duży plus w stosunku do dość zamkniętego iOSa, ale z drugiej strony to przekleństwo, bo aby dostosować system do swoich potrzeb trzeba naprawdę dużo się nagimnastykować. Ustawienia domyślne pozostawiają wiele do życzenia.

7. Brak „swipe” w nawigacji

Możliwe, że to przez jakieś patenty Apple, ale w Androidzie nie można nawigować po funkcjach przesuwając ekran w lewo lub w prawo. Tak, jest przycisk Wstecz, ale jest dla mnie znacznie mniej wygodny i intuicyjny niż „swipe left”. No i przycisku „do przodu” już nie ma.

8. Kilka aplikacji o takiej samej nazwie

Niektóre aplikacje w systemie miały te same nazwy. True story, nie wiem dlaczego Android w S8 na to pozwala. Miałem np. dwie aplikacje o nazwie Kalendarz. Jedna, z której korzystam na co dzień – zainstalowana samodzielnie z Google Play i druga, która była chyba zainstalowana w systemie. Problem łatwy do rozwiązania, wystarczy skasować nieużywaną appkę, ale tego problemu w ogólnie nie powinno być.

9. Niezbyt ładny design niektórych funkcji systemowych

Jasne, ktoś powie, że to kwestia gustu, ale porównajcie klawiaturę Androida i iOS. Dla mnie – bez wątpienia ta druga jest ładniejsza i bardziej czytelna. Podobnie, jeśli porównamy ich animacje. Takiego nie do końca ładnego designu jest więcej.


fot. https://www.androidcentral.com/what-keyboard-are-you-using-your-galaxy-s8

 

10. Niedoskonała kopia zapasowa i przenoszenie zawartości

Android w S8 domyślnie pozwala zrobić kopię zapasową zawartości telefonu, aby odtworzyć ją z chmury – w razie utraty telefonu lub wymiany na inny. Niestety, działa to wybiórczo i o ile podstawowe informacje, kontakty, pliki oraz aplikacje są przenoszone to już ustawienia aplikacji nie i konieczne było ich ponowne konfigurowanie. To w Androidzie naprawdę sporo pracy.

W tym miejscu przypomina mi się grzech nr. 5 – w telefonie można znaleźć dwie kopie zapasowe – jedna Androida i jedna Samsunga. Czym się różnią? Nie jestem pewny.

Tymczasem w iOS – WSZYSTKO odtwarza się 1:1. Apple robi to od lat tak doskonale, że po odtworzeniu kopii zapasowej moglibyśmy nawet nie zauważyć, że zmieniliśmy telefon.

 

Inne

Problemy z Android Pay
To jedna z najbardziej irytujących rzeczy, choć celowo umieszczam ją poza listą grzechów Samsunga, bo możliwe, że przyczyna leżała gdzie indziej, np. po stronie banku.

Otóż dość często, bo w ok. 10-20% przypadków – przy próbie płatności przez Android Pay (mBank) – aplikacja nie pozwalała mi dokonać płatności i wyświetlała ekran nakazujący skorzystanie z czytnika linii papilarnych lub podanie kodu odblokowania systemu:

 

 

Oczywiście działo się to przy odblokowanym ekranie.

Po przyłożeniu palca / wpisaniu kodu – nic się nie zmieniało – podobnie płatność była odrzucana i wyskakiwał ten sam komunikat. Następnego dnia, w tym samym czytniku kart – problemu nie było.

Nawet jeśli to problem z bankiem to uważam, że aplikacja powinna poinformować mnie, że coś jest nie tak po jego stronie.

 

Podsumowanie

Z wszystkimi wymienionymi grzechami można byłoby żyć na co dzień po prostu się do nich przyzwyczajając. Nie twierdzę, że iOS jest lepszy niż Android. Przeciwnie: w ciągu kilku lat Android zrobił ogromny skok jakościowy i brawa mu za to.  Wydaje mi się, że oba systemy mają obecnie porównywalną liczbę „małych grzechów”, za to modyfikacje Samsunga odczuwalnie psują „czystego robota” i w wyścigu smartfonów przechylają szalę zwycięstwa na stronę Apple.

 

Gdy po tygodniu z Galaxy S8 przełożyłem kartę SIM z powrotem do leciwego iPhone’a – odetchnąłem z ulgą i uśmiechnąłem się zadowolony, że mogę wrócić do iOS. Całkowicie minęła mi ochota na migrację do Androida, choć niewykluczone, że wróci, gdy pojawi się Pixel 2.

 

Ciekawostka: na kanale znanego youtubera, jeszcze we wrześniu (2017) będzie streaming z próby samodzielnego naprawienia pękniętego ekranu w S8, co wymaga m.in. podgrzania elementów urządzenia do ponad 100°C. Jeśli chcecie to zobaczyć to dodajcie kanał Handy do obserwowanych na YT :)