W marcu 2012 r., po tygodniach poszukiwań, gdzieś na Pomorzu znalazłem francuską retro kolarzówkę i zakochałem się w niej niemal od pierwszego wejrzenia. Wyprodukowana najpewniej na początku lat 80-tych Motobecane Prestige z rzadko spotykaną, czarną ramą, choć zachowała niemal wszystkie oryginalne części niestety wbrew zapewnieniom sprzedawcy (ech, uroki kupowania on-line) wymagała gruntownego remontu technicznego i podjęcia ciężkiej decyzji o zastąpieniu elementów, których nie da się uratować – współczesnymi. Tak oto powstała jedyna i niepowtarzalna wersja tego roweru, z której jestem bardzo dumny i która obecnie (czerwiec 2012) wozi mnie po ulicach Warszawy:

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

fot. arturgrabias.com

Motobecane Prestige ma zmienione siodło, skrócone owijki kierownicy, wymienione linki, klocki, obręcze, opony i dętki oraz szprychy zmienione na czarne (koła były przewijane). Większość modyfikacji zrealizowała ekipa BikerStudio, której przy okazji dziękuję za wybicie mi z głowy paru kiepskich pomysłów ;-)

Szosa sprawuje się świetnie. Codziennie dojeżdżam nią do pracy i trudno mi się z nią rozstać nawet na chwilę. Ma duszę, prawda? :-)